Wyprawa rowerowa Gotlandia 2010
DZIEŃ I - 30.07.2010
trasa: Rumia - Gdańsk
dystans: 40 km
stan licznika: 40 km
Długo oczekiwany dzień wyjazdu! Pobudka wcześnie rano, pakowanie do sakw wszystkiego co są one w stanie pomieścić. Dysponujemy tylko sakwami tylnymi i mapnikiem zatem miejsca nie ma zbyt dużo, a do zabrania jest całkiem sporo, poczynając od odzieży poprzez sprzęt turystyczny, narzędzia, części zapasowe, apteczkę aż po podstawowy zapas jedzenia, no i oczywiście aparat fotograficzny. Zabraniu wszystkiego co potrzebne sprzyja stworzenie listy i odhaczanie zapakowanych już przedmiotów.
Prom do Szwecji odpływa z Gdańska o godzinie 18.00 ale na odprawie trzeba być wcześniej, podobnie jak na lotnisku. Dystans z Rumi do Gdańska to jakieś 40km, 2-3 godziny powinny wystarczyć ale nie jesteśmy pewni jaka będzie prędkość podróżna z pełnym obciążeniem. Planujemy wyjazd w okolicach 11.00-12.00, w praktyce jest to 13.00 - 14.00. Pierwsze kilometry wchodzą z oporem, obciążenie daje się we znaki a rower jest niestabilny wskutek nierównomiernego rozłożenia masy (brak przednich sakw). Po kilku kilometrach okazuje się że nie jest aż tak źle i można się przyzwyczaić. Na miejsce docieramy między 16.00 a 17.00. W budynku dworca wymieniamy rezerwacje na bilety i stajemy do kolejki. Jako rowerzyści zostajemy przez obsługę ustawieni w czołówce stawki. Sprawnie przechodzimy przez odprawę i docieramy pod prom, stajemy wśród innych jednośladów choć nie ma wśród nich żadnych innych rowerów, czyż byśmy porywali się z motyką na słońce?
Do Szwecji płyniemy promem pasażersko - towarowym Baltivia. Pakowanie promu trochę trwa, TIR'ów mieści się naprawdę sporo! W końcu przychodzi pora na nas. Na promie brak typowych miejsc do transportu rowerów, ustawiamy się w miejscu wskazanym przez obsługę, spinamy rowery razem tak aby stały bardziej stabilnie. Na pokład zabieramy najpotrzebniejsze rzeczy takie jak kosmetyczka, ręcznik, dokumenty, pieniądze itp. bo w trakcie przeprawy nie będziemy mieć dostępu do luków transportowch.
"Na górze" okazuje się że 4-osobowa kajuta, jest bardzo przestronna i całkiem przyzwoita. Świeża pościel, umywalka i widok na wszechobecne morze. Zostawiamy bagaże w kajucie i udajemy się na "obchód". Trafiamy do kawiarni z telewizorem, oglądamy polską telewizję, pijemy kawę i czytamy gazety po czym znowu kręcimy się po promie. Około 23.00 odczuwamy pierwsze oznaki zmęczenia, przebyty dziś dystans nie był aż tak długi ale w połączeniu z ciągle narastającymi emocjami sprawił że o 23.00 "zatopiliśmy" się w śnieżnobiałej pościeli.
DZIEŃ II >>
Dodaj opinię:
Rider: |
Bardzo ciekawa relacja, przeczytałem z przyjemnością i zainteresowaniem. Pozdrawiam i życzę kolejnych ciekawych i udanych wypraw! |
Janusz: |
Niezła wyprawa. Dobrze opisaliście swoją podróż. Jest dobrym źródłem informacji dla rowerzystów, którzy preferują taką właśnie formę podróżowania. Dziękuję. |
Chmiejka: |
Zaraziłam się pomysłem. Już żałuję, że nie dam rady przejechać tylu kilometrów dziennie i muszę zmieścić się w tydzień. Dzięki Wam wiem, dokąd udać się najpierw, a dokąd po powrocie na Gotlandię. Kiedyś.. |
lakoc: |
Z przyjemnością przeczytałem całą relację. |
Marzenac: |
Też mam podobne wspomnienia, kilkanaście lat temu odbyłam podobną podróż.
Teraz proponuję Alandy - też ciekawe doświadczenie |
czmamba: |
Fajnie i konkretnie opisane!!! Miło się czyta i czekam na kolejne relacje z podróży |
czmamba: |
Fajnie i konkretnie opisane!!! Miło się czyta i czekam na kolejne relacje z podróży |
rowerzysta4: |
Zatopiłem się w opisie i oglądaniu zdjęć - dzięki za wiele porad praktycznych. Gotlandia czeka w kolejce mojego podróżowania.
Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku. |
M\'Rua: |
Ogólne wrażenie bardzo pozytywne, stronka sympatyczna i z głową zrobiona (czepiałabym się tylko, jak to ja, drobiazgów w rodzaju literówek; to o mnie jest dowcip: \"od siedemnastu lat ciągle mnie poprawiasz! - Od osiemnastu...\").
Opowieść podzielona na dni, MAPKA, MAPKA! i zdjęcia - świetne. I pomysł, i realizacja.
A trafiłam na Was, szukając mniej lub bardziej praktycznych informacji; zaprasza nas znajoma, która na Gotlandii spędza parę miesięcy w roku w \"sommarstuga\". Bardzo bym rada ją odwiedzić, ale wolałabym jechać z własną chałupą, tylko nie mam pewności, czy w połowie września to rozsądne rozwiązanie. Myślę jednak, że najlepiej byłoby o to spytać ową znajomą.
Przepraszam za niepotrzebne wynurzenia, życzę kolejnych wspaniałych wypraw i pozdrawiam. |
merida: |
dojechałem kiedyś do Karlskrony obiecałem sobie ze pojadę kiedyś dalej ale w tym roku zapragnąłem przejechać alpy co dokonałem może za dwa lata dotre do Gotlandii, bo przyszły rok zarezerwowałem na Francję. |